Nie znajdzie się sędzia, który wydałby jednoznaczny wyrok. Choreografia scen walki z pierwszego i drugiego filmu wyraźnie wskazywała: z cierpienia dogorywających gangsterów bohater czerpie niepokojącą przyjemność. Minęło pięć lat, a podejście do realizacji ekranowej przemocy się zmienia. Zapewne twórcy musieli ukrywać
Po ponad trzydziestu latach w służbie amerykańskiej marynarki wojennej, jej czołowy pilot, Pete „Maverick” Mitchell jest tam, gdzie być powinien. Jako mistrz w swoim fachu testuje najnowocześniejsze maszyny. Kiedy powraca do Top Gun, by wyszkolić elitarną grupę absolwentów musi zmierzyć się z duchami przeszłości i stanąć
Dopiero w LotRze okazało się, że wcześniej opisane przygody posiadały drugie dno, niejako utraciły swą niewinność. "Hobbit" opisywał świat kolorowy, w którym grupka odważnych wyprawiła się po bogactwo, LotR zaś manicheistyczny – wszystko jest w nim częścią Wielkiego Konfliktu Dobra Ze Złem. Tu jest właśnie pies pogrzebany.
Recenzja filmu pt. "Titanic". Jest wiele filmów, które wyrwały na mnie ogromne wrażenie, ale żaden z nich nie równa się niezwykłym, zapierającym dech w piersiach, jakim bez wątpienia jest Titanic. Film ten to niesamowita historia miłosna, nagrodzona jedenastoma Oskarami, wzruszająca widzów na całym świecie.
Recenzja filmu Tytanik lub Romeo i Julia po angielsku.Prisss ;) Natychmiastowa odpowiedź na Twoje pytanie. natalia2128 natalia2128 04.02.2013
Recenzja filmu Kod da Vinci po angielsku. The Da Vinci Code is a 2006 feature film based on the bestselling 2003 novel The Da Vinci Code, from author Dan Brown. It was one of the most anticipated films of 2006, and was previewed at the opening night of the Cannes Film Festival on May 17, 2006.
Recenzja nie jest samym wyrażeniem własnego zdania jak właśnie ta tutaj. Swoje zdanie wyraża się na koniec po dość obszernym (niekoniecznie nudnym i wciskanym na siłę) przedtem opisem książki, bo właśnie na podstawie tego ja mogę stwierdzić czy chcę ją przeczytać czy raczej nie.
xCUbNxQ. Recenzja filmu Kod da Vinci po angielsku. The Da Vinci Code is a 2006 feature film based on the bestselling 2003 novel The Da Vinci Code, from author Dan Brown. It was one of the most anticipated films of 2006, and was previewed at the opening night of the Cannes Film Festival on May 17, 2006. It then entered The Da Vinci Code (film) release in many other countries on May 18, with its first showing in the United States on May 19. Because of some controversial and fictional interpretations of Christian history, both the book and movie version of The Da Vinci Code have been the target of criticism by the Roman Catholic Church, which has urged members to boycott the film. Many of the early showings were accompanied by protesters outside the movie theaters, and early critical reviews were decidedly mixed. However, in its opening weekend, the film earned over US$224 million worldwide, second only to the opening of 2005's Star Wars: Revenge of the Sith. The film follows a professor of symbology, Robert Langdon, as he is called to the scene of a grisly murder in the Louvre. Along with a young French cryptographer Sophie Neveu, Langdon tries to solve the message left by the victim in order to preserve a secret, kept for thousands of years, which could revolutionize the Christian faith. The film rights were purchased from Dan Brown for $6,000,000. Filming had been scheduled to start in May 2005; however, some delays caused filming to begin on June 30, 2005. Permission to film on the premises was granted to the film by the Louvre, while Westminster Abbey denied the use of its premises, as did Saint-Sulpice. Lincoln Cathedral, belonging to the Church of England, however, agreed to act as a substitute for Westminster Abbey, and reportedly received Ł100,000 in exchange for the right to film there. Filming at Lincoln Cathedral took place in August 2005. Filming also took place at Temple Church in London. As well as shooting on location in France, London, and Germany, the filmmakers shot many of the internal scenes at Pinewood Studios. The film's opening sequence was filmed in the cavernous "Albert R. Broccoli's 007 Stage" at Pinewood where the interior of the Louvre was recreated, away from the priceless paintings in the actual museum in France. In the film's opening sequence, Robert Langdon, played by Tom Hanks, discovers a body in the Louvre. David White of Altered States FX, a prosthetics and special makeup effects company which is based at London's Shepperton Studios was tasked with creating a naked photo-realistic silicone body for the scene. Pinewood's state-of-the-art Underwater Stage was used to film underwater sequences. The stage opened in 2005 after four years of planning and development. The water in the tank is filtrated using an ultra violet system which creates crystal clear water and a comfortable environment to work in for both cast and crew. At a conference on April 28, 2006, the secretary of the Congregation for the Doctrine of the Faith, a Vatican curial department, Archbishop Angelo Amato, specifically called for a boycott of the film version of The Da Vinci Code; he said the movie is "full of calumnies, offenses, and historical and theological errors."
zapytał(a) o 18:50 Napisz recenzje po angielsku :D ? Mam prośbę o napisanie mi recenzji filmu hobbit po 1-basic informationParagraph 2-the plotParagraph 3-your review opinionParagraph4-the review recommendation 0 ocen | na tak 0% 0 0 Odpowiedz Odpowiedzi PartyMix odpowiedział(a) o 18:51 Co proponujesz w zamian? 0 1 odpowiedział(a) o 18:54: Nie wiem ;p odpowiedział(a) o 18:59: Co ja zwykly uczen moglbym ci dac ? Po prostu jutro mam sprawdzian z chemii i nie mam czasu na pisanie recenzji :) odpowiedział(a) o 19:30: Napisze prosze ? Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Opublikowano 8 stycznia 2014 w: Polecane książki | 1 komentarz W kinach jest już druga część filmowej trylogii o przygodach kompanii Thorina, w której hobbit imieniem Bilbo Baggins odegrał kluczową rolę. Bez względu na to, jaką kto ma opinię o dziele reżysera Petera Jacksona, cieszę się, że film powstał, bowiem tym samym wzrosło zainteresowanie powieścią Tolkiena. Czy filmowy „Hobbit” mi się podoba? Nie. Pierwsza cześć – “Niezwykła podróż” – jest nudna, niepotrzebnie rozwlekła i zawiera sceny, które poza widowiskowością nic nie wnoszą do fabuły. Ten film mógłby być o połowę krótszy. Druga część – “Pustkowie Smauga” – zawiera z kolei tyle dorobionych i niepotrzebnych wątków, że słuszne jest twierdzenie, iż „Hobbit” to swobodna adaptacja powieści. Samo w sobie nie musi to być wadą, bowiem zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy widzowie czytali powieść, a nawet ci, co znają oryginał, mogą się dobrze bawić na seansie. Moim zarzutem jest jednak zbytnia rozwlekłość filmu, spłycanie wątków albo dorabianie takich, które nie posuwają akcji do przodu, a są jedynie wypełnieniem, jak np. historia pewnej miłości… „Hobbit, czyli tam i z powrotem” Tolkiena – klasyka gatunku Z przyjemnością wiele lat temu czytałem „Hobbita”, uważam, że jest świetnie napisany, ale nie zgodzę się, że należy mu poświęcić aż trzy filmy. To dość prosta historia, którą Tolkien pisał z myślą o swoich dzieciach – wyprawa krasnoludów, którzy wraz z hobbitem wyruszają w daleką i pełną niebezpieczeństw podróż, by pokonać smoka i odzyskać zrabowane przez niego złoto. Doceniam jednak to, co robi Peter Jackson z jednego powodu – za każdym razem, gdy odbywa się premiera kolejnego filmu o Śródziemiu wzrasta zainteresowanie twórczością Tolkiena. Podoba Ci się moje pisanie? Napisałem również powieść (do kupienia za ok. 12 zł): Pamiętam, gdy ponad dziesięć lat temu premierę miał „Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia” (też w reżyserii Jacksona). Większość była zachwycona ekranizacją, w tym ja. Urzekły mnie widoki, dobrze dobrani aktorzy oraz sprawna narracja reżysera, który w trzech częściach pomieścił bogactwo i ogrom świata Tolkiena. Tolkien – mistrz słowa Najbardziej cieszyłem się jednak widząc w autobusach, w knajpach czy parkach, że tyle osób czyta dzieło angielskiego twórcy. Uważam bowiem, że jest to jeden z tytułów, które każdy czytelnik powinien znać, a w szczególności powieściopisarz i to bez względu na to, w jakim gatunku chce tworzyć. Zachwyca językowy kunszt Tolkiena, przede wszystkim jednak niesamowita jest wizja, którą stworzył i to, jak sprawnie ją zaprezentował. Lektura „Władcy Pierścieni” to ponad tysiącstronicowa podróż i przygoda, którą będzie się pamiętać do końca życia. Opuszczając Śródziemie doświadcza się uczucia pustki i tęsknoty. Mało jest takich książek. O „Władcy Pierścieni”, a także biografii Tolkiena na pewno jeszcze napiszę więcej w przyszłości, gdyż zarówno dzieło, jak i jego autor zdecydowanie na to zasługą. „Hobbita” lepiej czytać, niż oglądać Mam nadzieję, że kolejne części filmowego „Hobbita” sprawią, że książki Tolkiena znów zaliczą wzrost sprzedaży. Gdy rok temu odbyła się premiera filmu „Hobbit: Niezwykła podróż” w sklepach z czasem pojawiły się nowe wydania powieści, figurki z postaciami, gra planszowa, itp. Teraz jest podobnie. Trzecia cześć, zatytułowana „Hobbit: There and Back Again”, ma pojawić się za rok. Premiera zaplanowana jest na 17 grudnia 2014. Jest więc szansa, że o „Hobbicie” będzie jeszcze głośno przez co najmniej kilkanaście miesięcy, a co za tym idzie – księgarnie będą chętniej promować dzieła Tolkiena. Dajcie się skusić i kupcie powieść, nawet jeśli nie lubicie fantasy ;-)
Hobbits are a fictional race from J. R. R. Tolkien's Middle-earth universe which first appears in the book The Hobbit. They also play a major role in The Lord of the are two to four feet tall, with slightly pointed ears and oversized furry feet. They are fond of an unadventurous bucolic life of farming, eating, and socializing. Living slightly longer than humans, Hobbits can sometimes live for up to 120 years (with 100 years average). The time at which a young Hobbit "comes of age" is 33, as compared to the human 21 years. Thus a 50 year old Hobbit would only be middle-aged. Hobbits also like to drink ale in inns, not unlike the English countryfolk, who were Tolkien's inspiration. We can also see that in the name Tolkien chose for the part of Middle-earth where the Hobbits live: "The Shire" is clearly reminiscent of the English county names ( Lancashire, Shropshire).OriginHobbits are evidently related to Men, and are represented as an offshoot of that race. Their exact origin is unknown, but by the early Third Age they were living in the Vales of Anduin in are also called Halflings (in Sindarin, perian singular and periannath collective) due to their small stature. Hobbits are not offended when they were called so, however they call themselves simply Hobbits. Tolkien's etymology for the latter name is interesting as well: obviously constructed without prior intent, it would have been natural for him to connect it to the German prefix hob meaning small ( hobgoblin). However this prefix dates back "only" to the 13th century, too late by Tolkien's standards, and so he constructed an alternative etymology, from Old English hol-bytla, "hole-dweller". When later he began to work out the language relations further, Hobbit was to be derived from the Rohirric (actually Anglo-Saxon) Holbytlan (hole builders). In the original Westron, the name was Kuduk (Hobbit), derived from the actual Rohirric kud-dukan (hole dweller).According to Tolkien, the word hobbit was the first element of The Hobbit that he created. As a university lecturer, so the story goes, he was in the process of correcting reports when he started scribbling on a piece of paper and wrote, "In a hole in the ground there lived a hobbit," and the multitude of stories sprang from the Hobbits are known to have originated in the Valley of Anduin, between Mirkwood and the Misty Mountains. According to the LoTR, they have lost the genealogical details of how they are related to the rest of humankind. At this time, there were three Hobbit-kinds, with different temperaments. The Harfoots, the most numerous, were almost identical to the Hobbits as they are described in The Lord of the Rings. The Stoors had an affinity for water, boats and swimming; the Fallohides were an adventurous people. (Both of these traits were much rarer in later days.)Some time near the beginning of the Third Age, they undertook, for reasons unknown, but possibly having to do with Mordor's power, the arduous task of crossing the Misty Mountains. Some of the Stoors, however, stayed behind, and it is from these people that Gollum would come many years later. The Hobbits took different routes in their journey westward, but eventually came to a land between the River Baranduin (which they renamed Brandywine) and the Weather Hills. There they founded many settlements, and the divisions between the Hobbit-kinds began to the year 1600 of the Third Age, two Fallohide brothers decided, again for reasons unknown, to cross the River Brandywine and settle on the other side. Large numbers of Hobbits followed them, and most of their former territory was depopulated. Only Bree and a few surrounding villages lasted to the end of the Third Age. The new land that they found on the west bank of the Brandywine is called the Shire.
Wbrew zdrowej zasadzie, że „nie wchodzi się dwa razy to tej samej rzeki” , parę lat temu, po licznych perturbacjach z Guillermo del Toro, Peter Jackson oznajmił światu, że wraca do Śródziemia i podejmie się ekranizacji pierwszej książki Tolkiena – „Hobbit – czyli tam i z powrotem”. Tym samym zostawił fanów Trylogii w nadziejach i rozterce. Wszyscy byliśmy jednocześnie podekscytowani i pełni obaw, ponieważ zdecydowano, iż Hobbit nie będzie nakręcony w jednej długiej części. Nawet nie w dwóch, co już wydaje się być na granicy rozsądku przy jednym tylko tomie. Film powstanie w trzech częściach na przestrzeni kolejnych 3 lat. Mało kto miałby cokolwiek przeciwko temu pomysłowi – ma się rozumieć – ponieważ właśnie mamy szansę wrócić do świata Tolkiena i Jacksona na kolejnych kilka długich godzin. Jednocześnie jednak zastanawiamy się jak to możliwe, technicznie i fabularnie, aby jeden tom krótkiej książki przedstawić w trzech 3-godzinnych odsłonach i utrzymać jednocześnie wysoki poziom Trylogii. Wszelkie wątpliwości zostały właśnie rozwiane.„Hobbit”, będący prologiem do Władcy Pierścieni, to klasyka gatunku fantasy, lecz jednocześnie książka znacząco różniąca się od Trylogii. Jackson, ekranizując Trylogię, zabrał nas w podróż do Śródziemia tonącego w wojnach i konflikcie. Podejmując się Hobbita, zabiera nas natomiast w świat przygody, baśni, bogactwa i epickości jak w „Drużynie Pierścienia” film otwiera sekwencja bitewna, w czasie której poznajemy historię rasy krasnoludów oraz ich zatargu ze Smaugiem – smokiem, który zawłaszczył sobie krasnoludzką twierdzę Erebor wraz ze wszystkimi skarbami ukrytymi w Samotnej Górze. Następnie, jak w „Drużynie”, pojawia się w The Shire Gandalf, który odwiedza młodszego tym razem Bilbo Bagginsa (Martin Freeman). Do cechującego się porządkiem Bag End sprowadza 13-tu wiecznie głodnych krasnoludów, którzy ze znaną sobie uciechą plądrują całą spiżarnię. Bilbo po długich negocjacjach decyduje się jednak opuścić bezpieczny zakątek swojego domu i wyrusza wraz z innymi w misję odzyskania skarbów Samotnej Góry. Wymagać to będzie pozbycia się Smauga, a w rezultacie zwrócenia twierdzy Erebor jej prawowitemu właścicielowi, król krasnoludów, spełnił w zupełności moje przewidywania. Jest bardziej bajkowy, wesoły, ale też przydługawy i niezbyt porywający. To lekka wersja Trylogii – i z tego powodu należy sobie zdawać sprawę, iż będzie to film zupełnie inny. Z drugiej jednak strony większość z nas, po cichu, i gdzieś tam wewnątrz serca spodziewała się, że dostaniemy przedłużenie znakomitej serii filmów, które tak bardzo kochamy i do których wracamy nieustająco )a przynajmniej część z nas). Zadanie stojące więc przed Jacksonem jest naprawdę trudne i wielką niewiadomą było to, co zostanie zaserwowane w części dla mnie jest to jednak lekki zawód i z pewnością film poniżej oczekiwań. Efekt ten spowodowało wiele czynników, z których głównym jest oczywiście książka. Jak wspomniałem, Hobbit jest znacząco inny od Trylogii, więc z założenia film nie mógł zostać nakręcony w tej samej stylistyce fabularnej. Scenariusz jest bardziej baśniowy, momentami wręcz bajkowy, przypominający film dla dzieci (i nie zmieniają tego spadające głowy goblinów w niektórych scenach). Drugim powodem jest wspomniany już podział niewielkiej powieści na trzy części, podczas gdy każdy tom Trylogii przekładał się na jeden film. W rezultacie Hobbit jest nienaturalnie przeciągnięty do granic wytrzymałości, niektóre sceny dialogów sztucznie przedłużane, a całość w efekcie podjął się również drugiej karkołomnej misji, czyli przedstawienia światu technologii filmowania w prędkości 48 klatek na sekundę. Kilku czołowych reżyserów od dłuższego już czasu mówi zmianie technologi 24fps (frames per second), na szybszą 48fps. Technologia ta pozwala rejestrować i wyświetlać obraz bardziej przypominający naszą rzeczywistość, czyli sposób, w jaki świat odbierają ludzkie oczy. Oczywiście nowa technologia nie jest na rękę rynkowi dystrybucji, ponieważ do wyświetlania materiału z wyższą prędkością klatkażu kina zmuszone są do wymiany bądź modernizacji swych, jakby nie patrzeć, bardzo kosztownych projektorów cyfrowych. Nie było więc dotąd śmiałka, który porwałby się z motyką na Holywood. W efekcie mamy film, który odrywa uwagę widza od fabuły, akcji i opowieści z powodu obrazu, który na kinowym ekranie jest… nienaturalny. Sceny o wolnym ruchu wewnątrzklatkowym (dialogi, krajobrazy, etc.) nie są aż tak bardzo rewolucyjne wizualnie. Natomiast sceny akcji, szczególnie bardzo szybkiej akcji i ruchu postaci, są z pewnością dość dziwne. Przypominają mocno rzeczywistość, ze szczegółowością odczytu, jaka dana jest naszym oczom i percepcji trzech wymiarów. Z pewnością trudno jest się przyzwyczaić, tym bardziej, kiedy na ekranie oglądamy krasnoludy, orki czy zmutowane wilki – nie jest to świat naturalny, który przypominałby ten dookoła nas. Być może technologia 48fps będzie lepiej przyswajalna, gdy nie będzie to film kostiumowy czy fantastyczny, ale film akcji, osadzony w teraźniejszych realiach, w istocie imitujących nasze życie stwierdzić jaka będzie przyszłość tej technologii. Wracamy poniekąd do dyskusji z czasów wprowadzania technologii HD, która początkowo również wydawała się nienaturalna w odbiorze. Dziś jednak sprzedaż DVD maleje i mało kto jest sobie w stanie wyobrazić kino domowe bez BluRaya, a do domów już zaglądają telewizory w technologii 4k Ultra do filmu, bolesnym mankamentem są również aktorzy, spisujący się bez polotu i jedynie rzemieślniczo. Śmiało można powiedzieć, że najlepiej zagraną postacią jest Gollum Andy’ego Serkisa. Weta Digital, znów odpowiedzialna za efekty cyfrowe, poprawiła swój wyczyn sprzed 10-ciu lat, kiedy to technika motion capture była jeszcze eksperymentalna. Nowe technologie są w pełnym użyciu, ponieważ mimika twarzy Golluma jest absolutnie bezbłędna. Scena ‘pojedynku na zagadki’, pomiędzy Bilbo a Gollumem, to główna atrakcja kolei Martin Freeman w roli Bilbo nie spełnił oczekiwań, ciągnąc za sobą maniery z poprzednich ról. W tym filmie niczym nie uosabia hobbita. Przed oczami miałem bez przerwy Doktora Watsona z genialnego serialu BBC „Sherlock”. Brak hobbitowskiego charakteru, werwy, humoru – Freeman jest zwyczajnie nijaki. Owłosione kapcie, kudłata głowa i pomniejszająca perspektywa nie czynią z aktora hobbita, jakiego znamy. Bilbo również nie jest znakomitym bohaterem, ponieważ takim dopiero się staje. Wyruszył z domu nie mając zielonego pojęcia o tym, w co się pakuje. Przygoda jednak kształtuje jego charakter i widzimy wewnętrzną przemianę, jaką przechodzi Bilbo. Bardziej to jednak zasługa scenariusza, niż samego Freemana i jego gry (patrz ratunek Thorina).Muzyka to odgrzewane motywy z trylogii, co jest plusem i minusem. Plusem, ponieważ utrzymuje spójność i łączy się klimatycznie z Trylogią. Minusem, ponieważ nie dostaliśmy nic nowego, a Howard Shore poszedł na łatwiznę. Znakomita jest jednak pieśń krasnoludów Misty Mountains, która jednocześnie została wpleciona w motyw przewodni. Głębokie, basowe krasnoludzkie głosy wieszczą mroczną, tajemniczą i niebezpieczną przygodę, jaka czeka kontrowersyjnym 48fps Jackson zdecydował się również na pierwszy pełnometrażowy trójwymiar. Niestety, w technologii 3D cofnął się do lat 90-tych, kiedy to imitowania trójwymiaru dokonywało się poprzez wylatujące z ekranu elementy. Renesans 3D, jaki odbywa się w ostatnich kilku latach, jest natomiast znacząco inny. Technologię projekcji 3D stosuje się dziś głównie do imitowania głębi i przestrzeni, co pozwala widzom odróżnić poszczególne plany i osadzić akcję w filmu w trójwymiarze. Jackson nagle ni z tego ni z owego wrócił do tandetnych 3D chwytów i na widownię wylatują ptaki, szczątki czy elementy z pozytywów podziału na trzy części jest możliwość przedstawienia wszystkich zwariowanych postaci i bocznych historii, z Radagastem i trollami na czele. Książka jest pełna legend, nawiązań do brytyjskich podań i lokalnych przypowieści. Długość i podział na części pozwala więc na zawarcie niemal wszystkich motywów z książki, co nie było możliwe przy poprzednich filmach Jacksona. To jest jednocześnie główna zaleta filmu i to dzięki tej różnorodności film ogląda się przyjemnie (pomimo powyższych mankamentów). Bardzo miło jest również wrócić do świata bohaterów Środziemia, szczególnie gdy jest się fanem Tolkiena i wcześniejszych ekranizacji to jednak młodszy brat Trylogii. Pomimo oczekiwanego rozmachu produkcji, film nie osiągnął podobnej epickości. Jackson zawiesił sobie poprzeczkę na rekordowej wysokości. Na własne życzenie podjął się próby pobicia tegoż rekordu. Jednakże pomimo solidnego przygotowania – poprzeczka nie drgnęła, a Jackson przeleciał kilka centymetrów poniżej.
recenzja filmu hobbit po angielsku